Bankomat Rostowskiego, czyli wyzysk w majestacie prawa!
Dodane przez Pablo dnia
Plan władzy jest prosty. Wydoić obywatela! Po co? Żeby koryto zawsze było pełne. Polak na każdym kroku ma do zapłacenia jakiś podatek, opłatę do wniesienia albo mandat do uregulowania





Pracujesz, więc zarabiasz. By żyło się lepiej? Nie, by płacić podatki! Władza ci tłumaczy, że to niezbędne by były pieniądze na budowę dróg, przedszkoli, na szpitale czy policję. Tylko, że dookoła drogi są dziurawe, w przedszkolach nie ma miejsc, na wizytę u lekarza trzeba czekać pół roku a policjant oświadcza, że szanse na złapania złodzieja są zerowe i proponuje rezygnację ze złożenia zawiadomienia.


A jak z podatków brakuje pieniędzy na wydatki, to postawią 300 nowych fotoradarów i założą, że dzięki nim w przyszłym roku złupi się obywateli kierowców na jakieś półtora miliarda złotych. A gdyby nagle się okazało, że wszyscy Polacy są praworządni? Na to aparat państwowy i samorządowy też jest gotowy. Nęka obywateli rożnego typu urzędniczymi opłatami. I tak jest ze wszystkim: opłaty za psa, podatek od deszczu, opłaty skarbowe za wszelkie czynności prawne... Wszystko kosztuje. A płaci oczywiście Pan, Pani. Społeczeństwo!

A tymczasem władza (...)

Czy to społeczeństwo naprawdę tyle kosztuje, że nieustanmnie muszą rosnąć podatki i daniny, a za wszelkie możliwe czynności wprowadza się opłaty urzędowe? Nie, one rosną bo musimy wyżywić setki tysięcy darmozjadów, którzy pasożytują na państwie i samorządach: posłów, ministrów, radnych, urzędników i kolesiów na państwowych czy samorządowych posadach.

W założeniu mają dbać o to, by Polska kwitła, a nam wszystkim żyło się jak najlepiej. Ale rzeczywistość jest brutalna r11; dbają tylko o siebie! I rzeczywiście im akurat żyje się dobrze.

Im kryzys jest niestraszny: zwolnić ich praktycznie się nie da, pensje mają stałe i podwyższane przynajmniej o inflację, nie wspominając już o nagrodach, trzynastkach, premiach uznaniowych, które ich przełożeni szczodrze rozdają r11; bo w końcu z naszych, a nie ze swoich. Na tym oczywiście nie koniec. Mają do tego mają masę przywilejów: służbowe auta, które staje się nagle stare, gdy kończy trzy lata, paliwo nie z własnej kieszeni spalane na szarżach buspasami niedostępnymi dla śmiertelników jadących osobowymi autami, dalekie wyjazdy zagraniczne na szkolenia i seminaria.

Armia naszych utrzymanków rośnie w tempie zastraszającym. Tylko w czasach rządów Donalda Tuska (55 l.) w administracji państwowej (a co dopiero w samorządach!) według wyliczęń Fundacji Republikańskiej przybyło aż 19 285 posad! To tyle, ilu mieszkańców ma miasto wielkości Pułtuska czy Wieliczki! Wydatki na administrację państwową w tym samym okresie wzrosły o ponad 10,5 miliarda złotych! Za te pieniądze można by choćby oddłużyć wszystkie szpitale w Polsce i tym samym definitywnie zlikwidować problem odmowy przyjmowania chorych na planowe operacje. To suma dwukrotnie wyższa niż budżetowi państwa przyniosła podwyżka podatku VAT, która przecież tak dała nam w kość i przyniosła drastyczne podwyżki!



Podatki grozy:

Polowanie fotoradarami
Udało się gdzieś wywalczyć kawałek dobrej drogi i jedzie się nieźle, bo bez kolein i robót drogowych. Pewnie zaraz postawią tam fotoradar, by zarabiać na nazbyt folgujących sobie kierowcach.

Holowanie się opłaca
Strażnicy miejscy uwielbiają ścigać źle parkujących kierowców. Zakładanie blokad już wyszło z mody. Więcej się zarabia na odholowywaniu aut. Za zdjęcie blokady kierowca płaci 100 złotych, za holowanie r11; aż 400 złotych.

Zarabiają na psach
Masz psa r11; dajesz mu jeść, śpi u ciebie, wyprowadzasz go na spacer i sprzątasz po nim. Ale i tak musisz zapłacić co roku 115 złotych za jego posiadanie. Co ciekawe, jeżeli masz kota to takiego ekstra podatku płacić nie musisz. Do czasu?

Kosztowny deszcz
Najłatwiej zarobić sprzedając towar potrzebny wszystkim, a obywatela złupić na podatku od... deszczu. Im masz większy dach, tym więcej płacisz. To pomysł na ratowanie lokalnych budżetów. "Geniusz" pomysłodawców tej daniny polega na tym, że płaci się go... nawet jak jest susza.

Bezcenne prawo jazdy
Kawałek plastiku za 84 złote? W Polsce to nie problem. Zdobycie prawa jazdy kosztuje krocie, bo słono trzeba płacić za kursy, jazdy, wreszcie za egzamin. A jak już uda się go zdać, trzeba jeszcze zapłacić 84 złote za dokument poświadczającym, że umiemy jeździć.

Skrócony, ale kosztowny
Chcesz żeby urzędnik potwierdził oficjalnie, że się urodziłeś? Musisz zapłacić. Wydanie papierka pod nazwą "skrócony akt urodzenia" może kosztować nawet 33 złote!

>>>Wyrzucili pasażera, by zrobić miejsce dla ...

>>>Posłom ciągle za mało luksusów! Teraz chcą ...